2025-09-21

Jakub Skaza

Modernizm był estetycznie wyższy niż postmodernizm

Gdyby ktoś zapytał mnie jak określam się światopoglądowo, odrzekłbym: „jestem prometeistą”. Człowiekiem, który z lewicy bierze pochwałę postępu a z prawicy pochwałę siły i przedsiębiorczości (kreatywności) – w największym uproszczeniu. Nie ma tu wątpliwości – dla osób o prometejskich wrażliwościach, dla których „wola stworzycielska” człowieka (parafrazując przedwojennego polskiego filozofa) jest samą ontologiczną esencją naszej egzystencji (a nie na przykład uległość wobec Boga), modernizm i wszystko co działo się w sztuce w pierwszej połowie XX wieku, musi być najbardziej interesujące, najbardziej inspirujące.

Pierwsza połowa XX wieku to moim zdaniem największa eksplozja ludzkiego geniuszu i woli twórczej. „Trudne czasy tworzą silnych ludzi, a silni ludzie tworzą niesamowitą sztukę” – napisał Fen de Villiers w opisie swojego filmu. Włoski futuryzm, rosyjski konstruktywizm, vortycyzm – nurty te przedstawiały surową, intensywną energię witalną . Energię afirmatywną wobec życia, którą rzadko widzi się we współczesnej sztuce.

Żeby przetłumaczyć video kliknij w ikonkę z napisami, następnie w ikonkę z ustawieniami i tam będzie możliwość automatycznego tłumaczenia napisów na polski.

Zapraszam do mail-artu!

Media społecznościowe to kiepskie miejsce dla osób twórczych, prawda? Dobrze to znam. Algorytmy nie rozpieszczają tych, którzy tworzą treści bardziej ambitne. Zapraszam do newslettera, w którym każdy mail jest formą ekspresji artystycznej na poziomie formy i treści lub odsyłaczem do moich najnowszych działań projektowych, ulicznych, poetyckich. Nie częściej niż raz na miesiąc. Dziękuję!