Pastel jako odreagowanie wojennej kolektywnej traumy?
Styl dizajnu i architektury z początków XX wieku można by określić mianem „badass” – lekka nutka mroku, którego ludzie wtedy ewidentnie tak panicznie się nie bali, lekka nutka patosu, tęsknoty za czymś wielkim, silnym i pięknym. Wielkie wrota i mroczne płaskorzeźby na kamienicach, gotyckie czcionki w germańskich krajach. Jak wiadomo kultura jest nieustannym odreagowywaniem przegięć i traum z okresu poprzedniego. Pozytywizm odreagowuje romantyzm, który z kolei odreagowywał klasycyzm. Na początku XX wieku zaczęły przybierać na sile idee modernizmu i socjalizmu, które na miejsce pierwsze wysunęły funkcjonalizm i utylitaryzm, a także minimalizm estetyczny. Potem nazizm, komunizm i II wojna światowa sprawiły, że przestraszyliśmy się własnego cienia (w Jungowskim znaczeniu tego słowa) i stwierdziliśmy, że jak zapuścimy włosy, zostaniemy hipisami i wprowadzimy krągłości i pastele do projektowania i architektury, czyli „pussy ass” zamiast „badass” design, to świat stanie się lepszym miejscem. Z drugiej strony industrializacja produkcji, połączona z rosnącymi potrzebami na rynku mieszkaniowym (baby boomers), sprawiła że miasta na całym świecie pokryły się jednakowymi blokami z wielkiej płyty, jak również szklanymi wieżowcami. W ten oto sposób do całkiem niedawna ciągnęliśmy przez wiele dekad styl „family friendly”.
Dlatego też tak cholernie się ucieszyłem, gdy po pastelowych latach 90-tych (patrz: wrocławski Solpol) do mody wróciła w budownictwie cegła i czarny kolor, gdy można było spotkać coraz więcej nowych osiedli budowanych w takim właśnie stylu – męskim stylu.
Pastele zostawmy na rodzinne wypady do lodziarni.
Precz z „miłymi” kolorami na zabawkach dla dużych chłopców!

Jednak do pełnego odczarowania siły i patosu jeszcze nam daleko. Uzmysłowiłem to sobie, gdy aż mnie coś ukłuło w serce, gdy zobaczyłem reprodukcję parowozu sprzed ponad stu lat. Owszem, zawsze jakby wiedziałem że te parowozy były czarne, ale umknął mi jeden detal. Szprychy i płozy u kół. Błyszcząca się w słońcu czerń parowozu, połączona z jaskrawą czerwienią kół. Majstersztyk! Czy wyobrażacie sobie, żeby teraz któryś z przewoźników wypuścił na tory lokomotywę w czarno-czerwonych barwach? W świecie w którym wszystko musi być MIŁE dla oka? (Miłe to znaczy odwołujące się do kolorystycznych preferencji kobiet i dzieci, choć nawet i to nie do końca jest prawdą, bo znam wiele kobiet które uwielbiają ciemne barwy i czerń). Czy nawet wielkie, stalowe potwory muszą być family-friendly? Czy jakiś wycinek rzeczywistości nie mógłby odzwierciedlać kolorystyką bardziej męskiej energetyki?
EDIT: Uwaga, okazuje się, że jednak niektórzy przewoźnicy kolejowi – póki co głównie towarowi – zaczęli wypuszczać na tory lokomotywy w kolorach czerni, ciemnych szarości, oraz czerwieni i pomarańczy jako kolorów akcentowych. A jednak idzie ku dobremu!

Nie wiem czy to jest realne aby wrócić do płaskorzeźb na budynkach, ale jako projektanci powinniśmy lobbować za odrobiną większej ilości „badass” designu. Gdy ktoś następnym razem poprosi Cię o „minimalistyczną stronę w jasnych kolorach”, powiedz jak Henry Ford: u nas można kupić auto dowolnego koloru, pod warunkiem, że jest to czarny. 😀
Moim celem jest wejście jak w masło w niszę projektową w stylu darkmode websites, które są absolutnie trafnym wyborem dla marek ekskluzywnych a także awangardowych, hipsterskich. Zapraszam do obejrzenia mojego portfolio: