"Wolność trzeba sobie zaprojektować, pracować nad nią, a czasem też jej bronić"
Wierzę, że jedną z kilku najbardziej esencjonalnych tęsknot człowieka, jest chęć tworzenia. Chęć przemieniania otaczającej go rzeczywistości, odciśnięcia na niej śladu. Punktem startowym dla mojej kreatywności było wielkie blokowisko lat 90-tych i moda na malowanie graffiti, a później obsesja na punkcie symboli i typografii – nie tylko na murach, ale również na szyldach, w galeriach i w Internecie.
Jako owoc dysfunkcyjnego środowiska i mezaliansu proletariacko-inteligenckiego, wchodziłem w dorosłość będąc wyrzutkiem, z książkami pod pachą i puszkami sprayu w plecaku. Wpadając w niejedne tarapaty, odreagowując trudny start i tożsamościowe niedopasowanie chłopaka z dużym potencjałem i całkowicie zdewastowanym poczuciem własnej wartości. Pojawiły się używki, konflikty z prawem i autodestrukcja.
Gdy już sięgnąłem swojego osobistego dna, w moim życiu pojawili się odpowiedni ludzie i odpowiednie inspiracje, które pomogły mi rozpocząć wielkie dzieło przemiany osobowości, przekonań i stylu życia. Teraz rozumiem już, że moja historia podążała określonym wzorcem – hiper twórczy ludzie mają duży potencjał wewnętrznej agresji w sobie, którą mogą skierować na zewnątrz, w kreatywnym podboju świata, wygrywając w ten sposób życie i wybijając się na ponadprzeciętność.
Jeżeli jednak brakuje im wiary w siebie lub są ludźmi straumatyzowanymi, prawdopodobnie skierują tą agresywną energię do wewnątrz, co przybiera formę autoagresji. Albowiem potencjał twórczy ma sobie coś niszczycielskiego. Paradoks? Owszem, zupełnie jak niepokojąca bliskość miłości i nienawiści. Żeby móc stworzyć coś nowego, wpierw trzeba zniszczyć stare.
Gdy wykonałem to mentalne salto w tył i zacząłem szukać agresywnie ambitnych celów w życiu, cel był prosty – sztuka, projektowanie i poezja. To, co zawsze nie w pełni świadomie kochałem.
Jako uliczny artysta osiągnąłem uznany status, jednak po wieloletnich przemyśleniach natury etyczno-estetycznej, postanowiłem przebranżowić się i zostać projektantem. W projektowaniu logo fascynuje mnie to, że jest ono wypadkową pomiędzy sztukami plastycznymi a poezją – ponieważ przedstawia się w niej złożone koncepty i idee w postaci wysoce symbolicznych, metaforyczno-skojarzeniowych znaków. Co zdarza się również w dobrej poezji przy użyciu symboli jakimi są słowa.
W web dizajnie fascynuje mnie wolność wypowiedzi i ekspresji, jaką on daje. Zupełnie jak street-art. Web dizajn to nie tylko "wolność od" (cenzury na social mediach chociażby), ale również "wolność do" - jego dynamika nie niszczy człowiekowi zdolności do koncentracji oraz jego samooceny. Strony internetowe dużo bardziej sprzyjają publikowaniu treści bardziej ambitnych - w przeciwieństwie do social mediów, które bywają clickbaitowe, idiokratyczne i wobec których jestem szalenie sceptyczny.
Wolność. Projektowanie.
Dwie rdzenne wartości mojej działalności. Jeżeli podobnie jak ja wierzysz, że wolność trzeba sobie zaprojektować, że trzeba nad nią pracować, a czasem też jej bronić; jeżeli wolność jest dla Ciebie wartością, jaką dostaje się w zamian za wartość, którą dało się drugiemu człowiekowi - skup się na swoim produkcie lub usłudze. Ja zajmę się jej wizerunkiem i komunikacją.
Z góry dziękuję za zaufanie!
proces projektowy i wycena
Jak wygląda nasza współpraca przy stworzeniu strony? Jak wygląda proces projektowania nazewnictwa i logo dla firmy, marki lub produktu? Czego się spodziewać w kontekście stawek? kliknij w button poniżej: